W Cuzco spędziliśmy kilka dni. Mieliśmy sporo czasu na spokojne wędrowanie po mieście, na odwiedzanie licznych knajpek, zaglądanie do wybranych z setek sklepików, na oddychanie atmosferą miasta. Cuzco to niezaprzeczalnie najładniejsze miasto, które odwiedziliśmy podczas tej wyprawy. A dla mnie osobiście to jedno z najpiękniejszych miast, które widziałam w swoim życiu. Przepięknie położone, z fascynującą historią, malowniczymi dzielnicami, wspaniałymi zabytkami, otwarte na turystów. Fantastyczne miejsce.
Nasz hotel położony był w centrum miasta, kilka minut spaceru od Plaza de Armas, więc mogliśmy bez problemu oglądać stare miasto za dnia, jak i w nocy.
Pięknie podświetlona Katedra. W jej wnętrzu odnajdziemy słynne dzieło Markosa Zapaty - Ostatnią Wieczerzę - na którym artysta namalował przysmak Inków - świnkę morską - jednak obraz jest kiepsko wyeksponowany, jak na dzieło, które ściąga tu wielu turystów. Wnętrze katedry jest pięknie zdobione i w rzeczywistości składa się z trzech osobnych kościołów. Najstarszy z nich zaczął być budowany w XVIw.

Plaza de Armas nocą

i za dnia. W głębi widać fasadę Iglesia de la Compania, który zachwyca pięknie zdobioną barokową fasadą.


Charakterystyczne dla Cuzco są ozdobne, drewniane balkoniki, często malowane na niebiesko:

Kościół Santo Domingo - zbudowany na ruinach najważniejszej świątyni Inków - Świątyni Słońca. W kompleksie oglądamy zachowane pozostałości po inkaskiej tu bytności, połączone z barokowymi budowlami ich następców. Za czasów inkaskich świątynia pokryta była złotem, jednak przybyli Hiszpanie doszczętnie ją ograbili.


Na zdjęciu tego dokładnie nie widać, ale ta ciemniejsza plamka to miniaturowy kamyk dopasowany do większych składający się na ścianę świątyni - co świadczy o perfekcjonizmie inkaskich budowniczych.


W murze ruin pałacu Inki Roca zobaczyć możemy dwunastokątny kamień stanowiący obowiązkowy punkt zwiedzania miasta ;)

Jeden wieczór spędziliśmy w miejscowym centrum kultury na pokazach ludowych tańców. Było to średnio ciekawą atrakcją, choć widzów było wielu...
